W ciągu miesiąca powiedziano już wszystko, a nawet dużo więcej, na temat nazwania przez prezydenta Zełenskiego jednego (z bardzo wielu) oddziałów wojskowych imieniem „Bohaterów UPA”. To są, skądinąd, gdyby ktoś zapomniał, oddziały, które nie defilują na paradach, a walczą i giną już piąty rok na frontach jak najprawdziwszej wojny. Oczywiście, prezydent Zełenski nie musiał podpisywać dekretu o takiej właśnie nazwie.