To był scenariusz, którego obawiano się na Kremlu. Mimo próśb i gróźb wybory umocniły prozachodni kierunek w Armenii i osłabiły Rosję na Kaukazie Południowym. Rozpad poradzieckiej strefy wpływów postępuje, a bez niej nie spełnią się marzenia Władimira Putina o odbudowie imperium.